 |
|
CZY ESSIAC® MÓGŁBY
ZATRZYMAĆ
RAKA ?
Oto historia Rene Caisse, 88-mio letniej
pielęgniarki z Bracebridge w prowincji Ontario
w Kanadzie, która od 50 lat jest przekonana, że posiada
ziołowy preparat skuteczny w leczeniu raka.
W latach 20 - tych i 30 - tych,
buntując się przeciwko medycynie
akademickiej, leczyła swoim
tajemniczym środkiem setki
nieuleczalnie chorych na raka pacjentów,
osiągając znakomite rezultaty. Niektórzy z jej pacjentów
żyją do dzisiaj, przekonani jak i ona, że swe życie zawdzięczają
jej tajemniczemu preparatowi - ESSIAC® (CAISSE przeliterowane od końca).
W czasie gdy rak jest przyczyną co szóstego zgonu w Kanadzie i prawdopodobnie dotknie co czwartego człowieka na kontynencie amerykańskim, gdy pomimo milionów dolarów wydawanych rocznie na badania wciąż pozostaje on tajemniczym zabójcą warto zapoznać się z historią Rene Caisse i jej ESSIAC®-iem.
Czterdzieści lat temu, Rene Caisse i ESSIAC® stanowili centrum medycznej i politycznej debaty, docierając aż do Parlamentu Ontario i trafiając na pierwsze strony gazet na całym kontynencie.
Wtedy też właśnie, stojąc przed odmową uzyskania od Rene receptury ESSIAC®, sfrustrowani i zakłopotani lekarze orzekli, że jej pacjenci albo nigdy nie mieli raka, albo też ich wyleczenie nastąpiło wskutek wcześniejszego leczenia.
"Proszę dać nam jego recepturę, a my zaczniemy badania" - zaoferowała Ontaryjska Komisja do Badań Środków na Raka.
"Uznajcie jego zasługi w leczeniu raka i zagwarantujcie, że będzie stosowany w leczeniu ludzi, to go wam wyjawię" - odparowała Rene Caisse.
Impas, który się wytworzył pomiędzy naukowcami, żądającymi kontroli nad badaniami każdego nowego środka zanim go usankcjonują prawnie, a prowincjonalną pielęgniarkę utrzymującą, że poprawa zdrowia pacjentów jest wystarczającym dowodem skuteczności leku, trwa do dziś.
Według Rene Caisse, złożoność jej mieszanki ziołowej była niemożliwa do "rozszyfrowania" tak kiedyś, jak i obecnie. Jeżeli ESSIAC® jest rzeczywiście środkiem leczącym, czy też tylko łagodzącym, jego tajemnica, głęboko ukryta w jej pamięci, prawdopodobnie umrze razem z nią.
Od 1936 roku co najmniej osiem razy składano jej oferty pomocy w opatentowaniu i dystrybucji ESSIAC®; niektóre z nich pochodziły od naukowców, inne od węszących dobry interes laików. Jeden z nich, w 1937 roku zaoferował jej sumę 200 tysięcy dolarów w gotówce, 50 tysięcy rocznej pensji oraz procent od sprzedaży. Tylko w ostatnich sześciu miesiącach złożono jej dwie następne propozycje - odmówiła wszystkim.
(O Rene Caisse dowiedzieliśmy się od mieszkającej w Muskoka Sheili Fraser, która w przeciągu ostatnich 2,5 roku przeprowadzała z nią wywiady, gromadząc materiały do książki o niej i o ESSIAC®. Artykuł, który przyniosła do redakcji, miał w sobie prawie tyle tajemniczości, co powieści Agaty Christie. Czy rzeczywiście środowisko lekarskie sprzysięgło się przeciwko niej, jak twierdziła Rene? Czy naprawdę ESSIAC® był tak skutecznym środkiem, jak to wynikało z dokumentacji i zeznań jej pacjentów?
Jeżeli fakty w historii Sheili Fraser o Rene by się potwierdziły, jeżeli rzeczywiście trafiła ono na "coś", to cały świat powinien o tym wiedzieć. Do współpracy z Sheilą Fraser redakcja wysłała Carol Allen, doświadczoną dziennikarkę wyspecjalizowaną w rozwiązywaniu różnych zagadkowych spraw - jej zadaniem było sprawdzenie i połączenie setek faktów i detali powiązanych z tą historią. Początkowo nasze podejście do sprawy było bardzo sceptyczne - jeżeli preparat nie przedstawiał żadnej wartości, nieodpowiedzialnym byłoby ponowne roztrząsanie starego konfliktu i wzbudzanie nadziei milionów ludzi).
Dowiedzieliśmy się, że ESSIAC® nie został pogrzebany żywcem. Memorial Sloan - Kettering Cancer Center w Nowym Jorku prowadził od wiosny 1974 do jesieni 1976 badania na myszach, do czasu, gdy Rene wycofała się z badań, ponieważ, jak się wyraziła, nie testowano preparatu zgodnie z jej wskazówkami. Był też lekarz z Cambridge, dr Charles Brusch, współpracujący z Rene w 1959 roku, który poprosił ją ostatnio o ESSIAC® dla chorego na raka przełyku, i otrzymał go od niej. Pacjent ten, Patrick McGrail, był już w ostatnim stadium choroby, nie mógł ani jeść, ani spać.Właściwie dr Brusch nie spodziewał się go wyleczyć,jednakże po dziewięciu dawkach ziołowej mieszanki apetyt pacjenta poprawił się, a bóle i problemy ze spaniem zaczęły stopniowo ustępować. Po około 14 tygodniach od rozpoczęcia kuracji McGrail przytył 11 funtów i "czuł się o niebo lepiej".
Zapytany o opinię na temat skuteczności ESSIAC®, dr Brusch odpowiedział: "ESSIAC®" ma wspaniałe działanie jako uzupełnienie każdej terapii, którą pacjent przechodzi. Nie mogę nazwać go lekiem na raka, jednak zawsze miał on i ma do dzisiaj ogromne zasługi w leczeniu tej choroby. Uważam go za zasadniczy dodatek do każdego rodzaju terapii".
Dr Brusch jest lekarzem o doskonałej reputacji (nagroda uznania miasta Cambridge, nagroda gubernatora stanu Massachusetss za osiągnięcia na polu opieki medycznej, dożywotnie członkowstwo Dante Alighieri Society za pracę społeczną), tak więc jego spostrzeżenia i poparcie dla ESSIAC® mają dużą wagę.
Krok po kroku, nasz sceptycyzm zaczął przechodzić w coraz większy entuzjazm. Aczkolwiek Rene była ostrożna, pełna wątpliwości i obaw, że "oni" (tj. świat medycyny akademickiej, który według niej szantażował ją w przeszłości) mogliby i nam zaszkodzić, miała jednak doskonale wyostrzoną pamięć, przypominając sobie większość nazwisk, zdarzeń czy postaci.
W czasie tych kilku miesięcy, każdego razu, kiedy składaliśmy jej wizytę, siadywała w swym ulubionym bujanym fotelu, ubrana w żywą, kwiecistą sukienkę, beztrosko ukrywając włosy pod czarną peruką, podczas gdy zimowe słońce rzucało nikłe światło na masę biżuterii, którą miała na sobie. Rene chętnie pokazywała różne dokumenty i wycinki z gazet, listy od sprzyjających jej lekarzy, historie choroby oraz zdjęcia pacjentów przed i po jej kuracji, wyciągane z szuflad i kartonów upchniętych pod łóżkiem. I gdy w końcu rozproszyliśmy jej podejrzenia zgadzając się na nagrywanie naszych rozmów na jej własnym ma gnetofonie, Rene zaczęła swoją opowieść. Przez wiele lat wisiała nad nią groźba grzywny i aresztu, nic więc dziwnego, że nie tak łatwo było zdobyć jej zaufanie. Czuła się urażona naszym uporem konieczności sprawdzenia każdego faktu. Zniechęcona i zniecierpliwiona, często wyrażała swe obawy, że może nie dożyć czasu,w którym ESSIAC® zostanie w końcu zalegalizowany. Skromna i bezinteresowna, szczerze też wyglądała na całkowicie niezainteresowaną korzyściami majątkowymi, zdecydowana w założeniu, że ESSIAC® nigdy nie powinien trafić w ręce kogoś, kto wykorzystałby go wyłącznie dla czystego zysku. Była zła na nas za złożenie wizyty dr Bruschowi (aczkolwiek uprzedziliśmy ją dużo wcześniej, że może do niej dojść).Wściekła się dowiadując, że pojechaliśmy do Nowego Jorku na spotkanie z dr Chesterem Stock, wiceprezydentem i dyrektorem do spraw administracyjnych i naukowych Memorial Sloan - Kettering Cancer Center.
Nie chciała, żebyśmy "niepokoili" jej byłych pacjentów, podczas gdy oni wprost przeciwnie - gorliwie ją popierali. Właściwie wszyscy lekarze, którzy na początku przysyłali do niej swych pacjentów, już nie żyli, niektórzy jednak zanotowali swe spostrzeżenia na temat ESSIAC®, część dowodów udało się również odnaleźć w miejscowym archiwum.
Zasadniczo historia Rene była prawdziwa. Udało jej się uzyskać zadziwiające rezultaty w leczeniu ESSIAC® różnych odmian raka, zakazano także leczenia nim, dopóki nie ujawni tajemnicy jego składu. Czy powodem była zazdrość świata medycznego, jak sądziła, czy też inne przyczyny, pozostaje pytaniem bez odpowiedzi, albowiem ESSIAC® nigdy nie przeszedł udokumentowanych badań klinicznych.
Co faktycznie się wydarzyło, brzmi następująco:
Historia ESSIAC® zaczęła się w 1922 roku. Pielęgniarka Rene Caisse, jedna z jedenastu wychowanych w rodzinie katolickiej dzieci, pracując w szpitalu w Haileybury w prowincji Ontario zauważyła pacjentkę ze zdeformowaną, pokrytą bliznami piersią. Co się stało? - chciała się dowiedzieć.
Kobieta odpowiedziała, że podczas pobytu na północy, gdzie mąż był poszukiwaczem złota, na jej piersi pojawiła się narośl. Jeden z ich przyjaciół, Indianin, zaoferował pomoc w wyleczeniu guza, jednak oboje z mężem, tradycyjni w swych przekonaniach i sceptyczni, udali się do Toronto, gdzie lekarze potwierdzili ich obawy: rak. Pierś należało usunąć operacyjnie. Ponieważ niedawno zmarła jej przyjaciółka po podobnej operacji, oraz z braku środków na pokrycie pobytu w szpitalu, kobieta wróciła do obozu na północy i zaczęła pić zioła.
Stan piersi stopniowo ulegał poprawie, a Indianin uczył ją, które zioła zbierać, jak je parzyć i jak leczyć się nimi. Gdy Rene Caisse spotkała ją w szpitalu w dwadzieścia lat od tego wydarzenia - pierś nosiła ślady blizn, ale nie raka. Pielęgniarka poprosiła kobietę o recepturę.
Do 1924 roku, kiedy to u jej ulubionej ciotki, Mirezy Potvin, stwierdzono ostatnie stadium raka, Rene nigdy nie traktowała poważnie ziołowego środka Indian. Jej doświadczenie jako pielęgniarki asystującej przy operacjach było często przygnębiające; pacjentów otwierano na stole operacyjnym, odkrywano beznadziejne, nie do zoperowania przerzuty i. zamykano z powrotem - końcem czego była albo powolna agonia, albo litościwie szybka podróż na tamten świat.
Rene zapytała dr R. O. Fishera o zgodę na wypróbowanie indiańskiej receptury. Ponieważ nie miał nic lepszego do zaoferowania oprócz swego błogosławieństwa, Rene zaczęła zbierać zioła (jak powiedziała - w rodzinnym Ontario rośnie wystarczająco dużo ziół, aby wyleczyć chorych na raka na całym świecie) i przygotowywać z nich herbatę dla ciotki. Po dwóch miesiącach spożywania ziołowego naparu chora zaczęła dochodzić do siebie i nabierać sił - żyła jeszcze 20 lat.
Zachęcona wyleczeniem ciotki, wraz z doktorem Fisherem zaczęła leczyć również innych pacjentów, u których lekarze stwierdzili ostatnie stadium choroby nowotworowej. Po spożywaniu zwykłej, ziołowej herbaty oni także wykazywali zdecydowaną poprawę, toteż popularność nowego środka zaczęła szybko rosnąć. Rene i dr Fisher założyli, że wstrzykując płyn bezpośrednio pod skórę mogliby osiągnąć jeszcze lepsze rezultaty. Pierwszym pacjentem, który otrzymał taki zastrzyk był mężczyzna z Lyons w stanie Nowy Jork, cierpiący na raka języka i gardła. Gdy w towarzystwie dr Fishera i jego asystentki Rene zaaplikowała zastrzyk bezpośrednio w język mężczyzny, pacjent zaczął się trząść, a język puchnąć tak szybko, że trzeba było przycisnąć go łyżką, aby umożliwić choremu oddychanie. Po około 20 minutach opuchlizna zeszła i ustały drgawki. Mimo, że pacjent nie otrzymał już więcej zastrzyków, rak przestał się powiększać i chory żył jeszcze przez pewien czas, nie cierpiąc już tak bardzo.
Oczywistym okazało się, że mieszanka wymagała pewnych modyfikacji, jeżeliby miała być stosowana podskórnie, dlatego też Rene dostosowała piwnicę domu swej matki przy Parkside Drive w Toronto na laboratorium, i wraz z dr Fisherem zaczęli eksperymentować na myszach zarażonych ludzkimi komórkami raka. Eliminując oraz modyfikując kombinację ziół wyodrębnili jedno z nich, które jakkolwiek nie poprawiało ogólnego stanu zdrowia, to stosowane pod postacią szczepionki redukowało guz, natomiast trzy pozostałe, podawane doustnie, wydawały się być przyczyną lepszego samopoczucia pacjentów. Mniej więcej w tym też czasie wybrano dla preparatu nazwę ESSIAC®.
J. Smith, 80-cio letni mężczyzna, przybył do Rene z odrażającą, krwawiącą naroślą na policzku - w przeciągu 24 godzin od rozpoczęcia leczenia krwawienie ustało. Po wielu zabiegach narośl zmniejszyła swą objętość, zaś dużej wielkości dziury na brodzie zaczęły się goić. Mężczyźnie zrobiono zdjęcia (które widzieliśmy) przed i po kuracji, a ponieważ nowotwór był tak widoczny, a uzyskane rezultaty tak doskonałe, także inni lekarze zaczęli przysyłać do Rene swe "beznadziejne przypadki".
W 1925 roku, pracując w Timmins, została poproszona przez dr J.A. McInnis o zajęcie się kobietą chorą na raka jelita grubego, skomplikowanym dodatkowo powikłaniami cukrzycowymi. Aby uniknąć ewentualnych problemów w trakcie stosowania ESSIAC®, pacjentka wyraziła zgodę na zmniejszenie w tym czasie dawki insuliny. W początkowym okresie leczenia guz zaczął powiększać się i twardnieć, prawie całkowicie zamykając przepustowość jelita, jednak po pewnym czasie zmiękł i zmalał, aż zniknął całkowicie. Dodatkowym, a zarazem najbardziej dziwnym efektem działania ESSIAC® okazało się kompletne ustanie objawów cukrzycy, i chociaż po sześciu miesiącach cotygodniowych szczepień zaprzestano jego stosowania, pacjentka pozostawała jednak w dobrym zdrowiu. W 1926 roku zwrócił uwagę na ten przypadek dr Fryderyk Banting, współodkrywca insuliny, zapoznając się z historią choroby oraz zdjęciami rentgenowskimi pacjentki zrobionymi w trakcie leczenia ESSIAC®. Dr Banting wyraził się, jak twierdziła Rene, że preparat musiał pobudzić trzustkę (pancreatic gland) do normalnego działania, lecząc w efekcie cukrzycę.
W 1926 roku ośmiu lekarzy wystosowało do Ministerstwa Zdrowia i Opieki w Ottawie petycję, żądając umożliwienia Rene badań preparatu na szeroką skalę.
"Wierzymy, że środek na raka stosowany przez Rene Caisse nie wyrządza krzywdy, łagodzi ból, przyczynia się do zmniejszania guzów oraz przedłuża życie w beznadziejnych przypadkach. Jesteśmy głęboko przekonani, że nigdy nie zajmowała się ona jakimkolwiek przypadkiem, zanim wcześniej, bez efektów, nie dokonano wszystkiego co możliwe, a jednak i wtedy udawało jej się osiągać zadziwiające rezultaty".
Podpisano: O.Fisher; R.A.Blye; J.A.McInnis; E.T.Hoidge; Chas. H.Hair; G.Moore; J.William; J.Robert.
W odpowiedzi Ottawa wysłała dwóch "uzbrojonych" w oficjalne papiery lekarzy, zezwalając im na aresztowanie Rene, lub powstrzymanie od dalszej działalności. Dowiadując się na miejscu, że zajmuje się tylko beznadziejnymi przypadkami, jeden z przysłanych lekarzy, dr W.C. Arnold, zaproponował jej podjęcie doświadczeń na myszach w szpitalu Christie St w Toronto. W tamtejszym laboratorium Rene zaobserwowała później, że myszy, którym zaszczepiono ludzkie komórki rakowe, a którym podawano ESSIAC®, żyły dłużej, a ich guzy cofały się.
Po wyjeździe matki do Bracebridge, Rene, rezygnując całkowicie z pracy jako pielęgniarka. Wynajęła mieszkanie przy Sherbourne St. w Toronto, gdzie zaczęła przyjmować około 30 pacjentów dziennie, cierpliwie czekających w kolejce pod jej drzwiami. Wkrótce sąsiedzi zaczęli uskarżać się na tłok samochodów ludzi, a że Rene nie posiadała stałych dochodów ( nie pobierała opłaty za leczenie, przyjmując jedynie wolne datki), postanowiła przenieść się do Peterborough, gdzie mieszkania były tańsze.
"Właśnie urządziłam się milutko (w Peterborough), gdy około 8 rano rozległo się pukanie do drzwi", wspominała Rene. "Przybyły mężczyzna oświadczył, że przybywa z nakazem aresztowania mnie za nielegalną praktykę. Miałam przy sobie kilka listów z Ministerstwa Zdrowia oraz ze Stowarzyszenia Lekarzy i Chirurgów w których obiecano mi, że dopóty nikt nie będzie zakłócał mojej pracy, dopóki nie będę pobierała za nią jakiejkolwiek opłaty, a więc nie spodziewałam się niczego złego. Tak czy inaczej, powędrowałam na górę aby się ubrać, gdy tymczasem przybysz zaczął przeglądać listy i papiery, a kiedy zeszłam na dół, już nie zamierzał mnie aresztować, postanowił natomiast porozmawiać ze swoim szefem ze Stowarzyszenia Lekarzy Chirurgów, doktorem R. T.Noble."
"Myślałam, że oszaleję ze strachu. Bałam się, że znowu mogą po mnie przyjść, więc umówiłam się na spotkanie z Ministrem Zdrowia, dr J.M.Robb, zabierając ze sobą paru pacjentów i lekarzy, którzy mi pomagali. Dr. Robb zapewnił mnie, że nie będę niepokojona tak długo, jak długo nie będę brała pieniędzy od chorych, oraz gdy w każdym przypadku będę posiadać pisemne potwierdzenie diagnozy przez lekarza".
Odkąd w 1932 r. w Toronto Star pojawia się pierwszy poważniejszy artykuł na jej temat, zatytułowany: "Dziewczyna z Bracebridge odkrywcą leku na raka", zainteresowanie jej osiągnięciami zaczyna przybierać na sile.
Dr A.F. Bastedo, którego pacjent został wcześniej wyleczony przez Rene, przekonuje w 1935 r.Radę Miasta Bracebridge, aby wyraziła zgodę na przystosowanie starego, zajętego za niezapłacone podatki hotelu na klinikę raka.
"Zarówno radni jak i burmistrz, mieszkańcy Bracebridge i okolic pomogli mi w wyposażeniu kliniki", wspomina Rene. "Wszyscy byli wspaniali, chociaż, jak żartowała moja ciotka, "policjant zawsze wisiał nad moją głową".
"Nasz budynek znajdował się dokładnie naprzeciw aresztu miejskiego, a jego dowódca często żartował, że trzyma w nim dla mnie miejsce".
Pod koniec lata klinika mogła już się pochwalić swoim biurem, apteką izbą przyjęć, a także pięcioma pokojami dla pacjentów - wszystko wspaniale wyposażone przez mieszkańców miasta. Całością opiekowały się siostra Rene oraz jej dwie siostrzenice. Ulica Dominion przypominała atmosferę słynnej świątyni w Lourdes, gdzie pełni nadziei pielgrzymi poszukują nowych dróg powrotu do życia. Samochody parkowano ciasno wzdłuż ulicy. Wszyscy czekali cierpliwie, aby w końcu przekroczyć próg tego murowanego z czerwonej cegły budynku. Niektórych wnoszono, innym delikatnie pomagano przy wejściu po schodach, jeszcze inni radzili sobie sami. Od czasu do czasu ambulans syreną torował sobie drogę, wymagając więcej miejsca do parkowania; Rene zjawiała się wówczas natychmiast i zajmowała się bardziej złożonymi przypadkami.
Wkrótce po otwarciu kliniki rak ugodził w jej prywatne życie. Zachorowała matka Rene, diagnoza-rak wątroby, niestety wiek i słabe serce pacjentki wykluczały możliwość operacji. Starsza pani nie wiedziała, że ma raka, toteż gdy Rene robiła jej zastrzyki ESSIAC®-u, oszukiwała ją mówiąc, że to lekarz przepisał jej, "na wzmocnienie". Pani Caisse zaczęła wracać do zdrowia, żyła jeszcze 18 lat, zanim zmarła na serce. Rene nigdy nie zdradziła matce prawdy.
Do doktora J. A. Faulkner'a, ontaryjskiego Ministra Zdrowia, zaczęto wysyłać petycje podpisane przez tysiące ludzi, domagając się w nich pomocy dla Rene. W jednej z nich, podpisanej przez dziewięciu lekarzy-Wm. H.Oaks (Rosseau); M.S.Wittick (Burks Falls); W.Dillane (Powassan); E.J.Ellis (Bracebrid- ge); F.Shannon (Churchil); B. L.Guyatt (Toronto); R. O.Fisher (Toronto); J. M.Greig (Bracebridge);
J. A.McInnis (Timmins) ostrzegano, że należy podjąć natychmiastową akcję umożliwiającą udostępnienie ESSIAC® wszystkim cierpiącym na raka, zachowując go zarazem jako kanadyjskie odkrycie.
Dr Faulkner spotkał się z dr F. Bantingiem, sławnym odkrywcą insuliny, w wyniku czego ten ostatni zaproponował Rene współpracę w jego laboratorium, a przedmiotem badań miałyby być zwierzęta.
"Nie będzie Pani zobowiązana do wyjawiania żadnej tajemnicy dotyczącej preparatu" - pisał dr Banting 23 lipca 1936 roku. "Wszystkie wyniki badań muszą być najpierw zaakceptowane przeze mnie, zanim będą mogły być gdziekolwiek opublikowane, tak w gazetach, jak i publikacjach medycznych".
Na spotkanie z dr Bantingiem Rene udała się z pięcioma lekarzami.
"On był bardzo uprzejmy" - przypominała sobie , "ale postawił sprawę jasno - jeśli chcę z nim pracować, muszę zapomnieć o swojej klinice. Uważałam, że niehumanitarne z ich strony było proponowanie mi pozostawienia chorych, aby udowadniać, że ESSIAC® sprawdzi się na myszach. Ja już udowodniłam to wcześniej".
"Z tego powodu narobiło się dużo hałasu; moi pacjenci przerazili się, że mogę ich zostawić, lekarze natomiast uważali, że powinnam skorzystać z szansy współpracy z dr Bantingiem.Odpowiedziałam, że bardzo bym chciała, ale nie mogę pozwolić umierać ludziom. To była naprawdę ciężka decyzja, i... w końcu jednak się nie zgodziłam."
Była to jej pierwsza odmowa, chociaż nie ostatnia.
W liście z 11 sierpnia dr Banting pisał: "Sądzę, że będzie Pani żałować nie korzystając z oferty naszego laboratorium. Jeżeli jednak w przyszłości zdecyduje się Pani na badania nad preparatem, jestem przekonany, że zarówno dr Faulkner jak i ja moglibyśmy rozpatrzyć tę sprawę".
"Przez moment pożałowałam, że się nie zgodziłam, ale teraz zrobiłabym to samo" - powiedziała Rene.
Jednym z tych pacjentów, dla których pozostała w Bracebridge, był stróż kolejowy, Tony Baziuk, z rakiem wargi leczonym naświetlaniem przez dr McNeil z London. Po zabiegach warga spuchła mu do tego stopnia, że Tony mógł oglądać jej koniec poprzez czubek swego nosa, a z powodu ogromnego bólu musiał porzucić pracę. Przyjaciele złożyli się dla niego na bilet do Bracebridge, gdzie Tony przedstawił pisemną diagnozę od dr McNeil, stwierdzającą raka wargi. "Jego twarz była tak zniekształcona, że aż strach było na nią patrzeć" - Rene dodała. Już po pierwszym zastrzyku Tony poczuł ulgę. Sześć miesięcy później powrócił do pracy i mógł:" jeść za jednego, pracować za trzech, i spać jak dziecko". Dzisiaj, w wieku 79 l.Tony jest wciąż wdzięczny Rene, chętny do pomocy w każdej chwili. Nellie McVittie żyje również. Któregoś dnia 1935 r. przyniesiono ją do kliniki krwawiącą i wychudzoną, ważącą niecałe 40 kg. Jej lekarz, dr Dale z Sudbury, był przekonany, że to rak szyjki macicy, poddano ją więc najpierw kauteryzacji (wypalaniu), następnie naświetlaniu (jeszcze przed zastosowaniem ESSIAC®).Po latach, zeznając osobiście przed Komisją d/s Raka, pani McVittie powiedziała: "Oczywiście, że leczenie przez panią Caisse postawiło mnie na nogi. Kiedy przybyłam do niej, ledwie żyłam. Dzisiaj ważę około 49 kg".
May Henderson ma dziś 81 l. mieszka w Toronto. Wciąż pamięta czasy, kiedy w każdą niedzielę 1937r. dwoje innych pacjentów zabierało ją swoim samochodem do Bracebridge. "Chcieliśmy być na miejscu jak najwcześniej, ponieważ klinika była zawsze pełna" - powiedziała nam pani Henderson. "Staraliśmy się być po zabiegu przed lunchem, przegryźć coś w Bracebridge i jechać z powrotem. Zastrzyk i wypicie ziół nie trwało dłużej niż minutę, czekając pacjenci lubili się dzielić uwagami na temat postępów w leczeniu".
Na przestrzeni lat May Henderson wielokrotnie występowała w imieniu ESSIAC®, pisząc listy i spotykając się z różnymi urzędnikami.
Zanim przybyła do Rene, miała guzy na obu piersiach, więc lekarz zasugerował, aby obie piersi amputować. Podczas jednej z kolejnych wizyt skamieniała wprost dowiadując się, że odkryto także duży guz na macicy. Chociaż była tak osłabiona, że przez pewien okres nie była w stanie pracować, to jednak przerażona operacją nie wyraziła na nią zgody. "Moja cera była koloru żółtego mułu, włosy cienkie i jakby martwe, oczy, z natury niebieskie, nabrały barwy kamiennoszarej. Krwawiłam okropnie. Myślałam już, że umrę, nie byłam w stanie utrzymać się przez dłuższą chwilę na nogach" - przypominała sobie pani Henderson.
Dr McInnis, jeden z lekarzy popierających Rene, podsumował przypadek pani Henderson jako beznadziejny, a leczenie daremne.Mimo tej diagnozy Rene rozpoczęła zastrzyki -po pięciu miesiącach pani Henderson powróciła do pracy.
"Na początku - wspominała, - guzy jak gdyby twardniały, ale później nastąpił przełom i zaczęłam wydalać gęstą substancję". Ciągle zdrowa w 1977 roku, nigdy nie miała nawrotów choroby.
Obserwując symptomy i reakcje pacjentów, Rene stworzyła teorię jak, lub też dlaczego ESSIAC® działał. Otóż często po kilku dawkach pacjenci odnotowywali powiększanie się i twardnienie guza; następnie zaczynał on mięknąć, i jeśli był umiejscowiony w części organizmu, która miała jakąś drogę ujścia na zewnątrz, pacjent wydalał duże ilości ropy i gęstej substancji. Po guzie nie pozostawało ani śladu. Rene doszła do wniosku, że ESSIAC® w jakiś sposób powodował powrót komórek rakowych do ich początkowego stadium, następnie kurczenie się i wydalanie przez organizm, często, by już nigdy nie powróciły.
W niektórych przypadkach, jeśli guz nie znikał, mógł, według niej, być usunięty operacyjnie z mniejszym ryzykiem przerzutów.
Przy tak dużej ilości poważnie chorych pacjentów uniknięcie śmierci w klinice było prawie niemożliwe.
W 1938 roku, wkrótce po otrzymaniu zastrzyku, zmarła pani Gilrouth. I chociaż towarzyszący jej dwaj synowie zeznali, że już rano matka raz zemdlała, a lekarze uprzedzali ich, że zator może spowodować śmierć w każdej chwili, zarówno klinika jak i Rene znalazły się natychmiast pod obstrzałem. Wszczęto śledztwo, zjawiło się też dwóch patologów w celu przeprowadzenia autopsji. Na dodatek pisemna diagnoza pani Gilruoth gdzieś się zawieruszyła i przez wiele dni Rene nie mogła jej odszukać.Gdy ją w końcu odnalazła, ogłoszono także wynik sekcji - przyczyną śmierci pani Gilrouth był zator arterii płucnej.
Rozgłos spowodowany śledztwem spowodował, że do kliniki zaczęło przybywać jeszcze więcej ludzi.
Teczki Prowincjonalnego Archiwum Ontario z tamtych czasów pełne są dokumentów odzwierciedlających nieustanną walkę o oficjalne uznanie ESSIAC®. Gdy Rene napisała do księcia Walii, jego sekretarz przekazał jej prośbę do Brytyjskiego Stowarzyszenia do Walki z Rakiem, które z kolei uprzejmie ją poprosiło o więcej szczegółów na temat preparatu. Jeśli nawet Rene udzieliła ich, jej odpowiedzi nie ma w archiwum. Listy pisano również do króla Jerzego VI, zasypywano nimi premiera Mitchela Hepburn oraz Ministerstwo Zdrowia. Oto jeden z nich, wysłany w 1936 r. przez panią Lehman do Bracebridge Gazette :
W DOWÓD UZNANIA DLA PANI CAISSE
"Zastanawiam się, czy wszyscy ludzie potrafią docenić, jak wspaniałym darem jest życie - a może, w codziennym pośpiechu, nie mają po prostu czasu o tym myśleć? Zanim zjawiłam się u pani Caisse, dawano może trzy miesiące życia. Ten czas już dawno minął, a dzięki ESSIAC® udało mi się osiągnąć wspaniałe rezultaty. Uważam, że powinnam zrobić wszystko co tylko możliwe, aby podzielić się swą wiedzą z innymi ludzmi cierpiącymi na tę straszliwą chorobę. Pani Caisse ma dowód (zdjęcia) co zrobiła, i co robi dla mnie obecnie. Proszę Was, mieszkańców Bracebridge, o popieranie z całego serca tej wspaniałej kobiety. Pomagajcie jej, jak możecie, aby Bracebidge widniało na mapie jako najwspanialsza klinika raka".
W 1937 roku zorganizowano nową petycję, zbierając siedemnaście tysięcy podpisów. Wiadomości na temat Rene docierają także do USA. Przez czołowego diagnostę z Chicago, dr Clifforda Barbourka, Rene została przedstawiona szefowi wydziału medycznego Uniwersytetu Północno-zachodniego, doktorowi Johnowi Wolferowi.
W 1937 roku zaaranżował on leczenie, pod kontrolą pięciu innych lekarzy 30 nieuleczalnie chorych ochotników, o różnym stopniu zaawansowania choroby. Przez półtora roku Rene krążyła między Kanadą, a Chicago, z papierami od doktora Wolfera, pomagającymi przewozić ESSIAC® przez granicę. Rene zawsze sama przygotowywała ampułki z lekiem, gotując zioła w nocy, a kończąc napełnianiem fiolek, czasem prawie że nad ranem. W weekendy zajmowała się pacjentami z Bracebridge, w środy jeździła do Toronto, gdzie zatrzymując się w hotelu Króla Edwarda przyjmowała po drodze kilku chorych, następnie udawała się do Chicago.
Chicagowscy lekarze potwierdzili, że ESSIAC® przedłuża życie, doprowadza zniszczone rakiem tkanki do bardziej normalnego stanu i łagodzi ból. Dr Barbourka zaoferował nawet Rene otwarcie własnej przychodni, gdyby zgodziła się przenieść do Chicago.
"Chciałam, aby moja praca była doceniona w Kanadzie" - wyjaśniła powód swej odmowy - nie chciałam także opuszczać swoich pacjentów z Bracebridge". W sztuce odmawiania nabierała coraz większego doświadczenia.
W 1937 roku grupa amerykańskich biznesmenów złożyła Rene propozycję kontraktu. Ich adwokat, Ralph Saft, przedstawił jego projekt w liście złożonym na ręce Charlesa McGaughey, jej adwokata, notabene poślubionego przez nią w tym samym roku.
"Proponuje się utworzenie fundacji (kierowanej przez Rene Caisse), związanej swą nazwą z ESSIAC®-iem lub panią Caisse; zgromadzenie miliona dolarów z przeznaczeniem na budowę kliniki oraz jej wyposażenie; wypłaty 50.000 dolarów rocznej pensji, w uzupełnieniu do procentów od dochodów ze sprzedaży ESSIAC®; prezentu dla pani Caisse w postaci 200.000 dolarów" Rene podejrzewała, że celem tej grupy będzie ciągnięcie nadmiernych zysków z ESSIAC® i odrzuciła ich ofertę. Wiedziała, że ta właściwa któregoś dnia nadejdzie.
W międzyczasie przez Bracebridge przewijał się ciągły strumień lekarzy z USA i Kanady, obserwujących pacjentów, rozmawiających z nimi, przeglądających księgi z opisami przypadków, czasem zostawiających także swoje opinie.
Dr Emma Carson przybyła do Bracebridge w 1937 z Kalifornii, wkrótce przed swą śmiercią na atak serca zdążyła jeszcze spisać pięciostronicowy raport." Zdecydowanie postanowiłam, że w swej ocenie nie będę kierować się uprzedzeniem" - napisała dr Carson. "Olbrzymia większość pacjentów pani Caisse dotarła do niej po operacjach, naświetleniach, prześwietleniach i innych zabiegach, które nie okazały się jednak skuteczne, chorych natomiast oceniono jako przypadki nieuleczalne lub beznadziejne. Postęp w leczeniu, uzyskiwane rezultaty oraz gwałtowność poprawy okazały się absolutnie zdumiewające. Należy je zobaczyć samemu, aby się przekonać. "Moje wątpliwości - kontynuowała - nie złagodniały ani nie ustąpiły pod wpływem nadziei i wiary samych pacjentów i ich rodzin. "Po przeanalizowaniu, porównaniu i podsumowaniu danych, historii choroby pacjentów itp. spostrzegłam, że mój sceptycyzm minął. Gdy tu przybyłam, chciałam zostać przez 12 godzin, pozostałam 24 dni. Sprawdziłam wyniki uzyskane na 400 pacjentach". Jej konkluzja: środek na raka Rene Caisse był poza wszelkimi wątpliwościami skuteczny.
Dr Benjamin Leslie Guyatt, dziekan Wydziału Anatomii przy Uniwersytecie Toronto, a zarazem częsty gość w Bracebridge, napisał:
"W większości przypadków wypaczone tkanki wracały do normy, a ból w trakcie leczenia ustępował. Łagodzenie bólu ma tu szczególne znaczenie, jako że w tych przypadkach jest on bardzo trudny do opanowania. Po sprawdzeniu autentycznych przypadków raka odkryto, że w większości tych najbardziej skomplikowanych udawało się błyskawicznie powstrzymywać krwawienia; otwarte rany na wargach i piersiach poddawały się leczeniu, rak szyjki macicy, odbytu i pęcherza zanikał, pacjenci z rakiem żołądka rozpoznanym przez uznanych lekarzy powracali do normalnej aktywności.
Jestem przekonany, że byłem w tej klinice świadkiem leczenia przywracającego do zdrowia poprzez niszczenie tkanek raka oraz dostarczaniu tego czegoś, co poprawia psychiczne podejście do życia ułatwia przywrócenie funkcji fizjologicznych". Dr Richard Leonardo, koroner z Rochester, jako specjalista od raka opublikował wiele prac na jego temat. Często podróżował do Europy, studiując tam najnowsze osiągnięcia z zakresu chirurgii. Jego wizyta w klinice została odnotowana w lokalnej gazecie.
"Był wielkim, prostodusznym człowiekiem - wspominała Rene - bardzo sceptycznym i mówiącym bez ogródek. Oświadczył, że nie wierzy w mój środek, a po rozmowach z pacjentami dodał:
- "Zawdzięczają pani wiele dobrego, jest to jednak wpływ pani osobowości i nadziei, którą im pani oferuje".
"Nie spieszył się rozmawiając z pacjentami i innymi lekarzami. Wtem, tuż przed odjazdem, siadł na mojej kanapie i stukając palcami o jej bok, powiedział:
"No cóż, z pomocą Boga, pani ma to! Jednak profesjonalna medycyna nie pozwoli pani zrobić mi tego. Studiowałem medycynę siedem lat, napisałem wiele książek".
"Powiedział mi, że jeśli mój prosty, podskórny zastrzyk zostałby zaakceptowany, musiałby wrócić do domu, podrzeć swoje książki i wyrzucić instrumenty chirurgiczne. Cieszyłam się, że wywarłam na nim wrażenie, ponieważ gdy tu przyjechał, był pełen wątpliwości".
Stojąc przed obliczem jesiennej elekcji oraz po następnej lawinie listów od Rene i jej pacjentów, premier Mitchel Hepburn spotkał się z nią w lipcu 1937 roku, po czym powiedział prasie:
"Jestem pełen poparcia dla pracy pani Caisse i zrobię wszystko co w mojej mocy, aby jej pomóc". Gdyby okazało się to konieczne, obiecał zatwierdzić ustawę w Parlamencie, legalizującą jej praktykę." Reszta obowiązku należy do przedstawicieli medycyny" - odnotowano jego wypowiedź w gazetach.
"Muszą oni teraz zatwierdzić, lub odrzucić żądanie pani Caisse. Nie sądzę, że mogą go nie zaakceptować".
Frank Kelly, poseł z okręgu Muskoka, wydrukował plakaty wyborcze, na których widniało zdjęcie Rene oraz jej cytat mówiący o stanowczym zapewnieniu premiera Hepburna, iż ustawa zezwalająca jej na legalne prowadzenie kliniki będzie zatwierdzona przez Parlament jesienią.
Liberałowie wygrali wybory i w marcu 1938 roku, pod kierunkiem Franka Kelly został złożony projekt ustawy o zezwoleniu Rene Caisse na praktykowanie medycyny na terenie Ontario w celu leczenia raka. Ażeby zezwolić na zaprezentowanie prywatnego projektu w Parlamencie bez wymaganych zasad, zawieszono na ten czas obowiązujące normalnie przepisy, rozpoczynając zagorzałą debatę. Projektowi towarzyszyła petycja podpisana przez 55 tysięcy osób, wśród których było wielu lekarzy.
Harold J. Kirby, który zastąpił doktora Faulkner'a na stanowisku Ministra Zdrowia w Ontario, powiadomił o zaproponowanym przez siebie projekcie ustawy powołującej Komisję do Badań środków na Raka, upierając się, że tylko taka komisja powinna podjąć decyzję na temat ESSIAC®.
W międzyczasie, postanowiono, Rene będzie mogła kontynuować swą działalność.
Adwokat Rene Caisse, Don Carrick, zaprotestował, iż "pacjenci i ich rodziny skarżą się, że lekarze odmawiają wydawania im pisemnych zaświadczeń stwierdzających raka, i że jest to wynikiem spisku zorganizowanego przez koła medyczne".
Oskarżenie to zostało przywitane przez posłów okrzykami: "Nieprawda!", "Hańba!".
Jeden z obecnych na sali pacjentów podtrzymał je jednak, mówiąc: "Chociaż moja matka miała raka, to trzech lekarzy odmówiło wydania jej zaświadczenia na piśmie dla pani Caisse, stwierdzając diagnozę jedynie ustnie".
Pięćdziesięciu siedzących na galerii pacjentów przywitało to wystąpienie z takim aplauzem, że prowadzący obrady David Croll zagroził usunięciem ich z sali.
Dr M.T.Armstrong, przedstawiciel Liberałów z okręgu Parry Sound, powstał z poparciem dla projektu Franka Kelly:
"Nie wiem, czy to jest skuteczne, czy nie, z pewnością jednak widziałem ludzi, którym Rene Caisse pomogła. Rozmawiałem też praktycznie z każdym lekarzem w Parlamencie i nie spotkałem nikogo, kto byłby jej przeciwny".
24 marca 1938 r.Parlament Ontario odrzucił jednak prośbę Rene o zezwolenie na praktykę uzasadniając, iż zezwolenie to równałoby się zarazem uznaniu jej preparatu jako skutecznego środka na raka.
Projekt ustawy Ministra Zdrowia, powołujący Komisję do Badań Środków na Raka został zatwierdzony w kwietniu, wchodząc w życie 1 czerwca. Mówił on , że każdy, kto leczy raka, zobowiązany jest do dostarczenia próbek preparatu, jego składu na piśmie oraz wszelkich informacji związanych z jego stosowaniem. Za niepodporządkowanie się groziła grzywna w wysokości do 2.500 dolarów lub sześciu miesięcy więzienia.
Jeden z paragrafów ustawy był z punktu widzenia Rene szczególnie przykry. Mówił on, że aczkolwiek członkowie Komisji będą musieli przyrzec, iż nie ujawnią nikomu powierzonej im tajemnicy, to jednak nie będzie można pociągnąć ich do odpowiedzialności prawnej, jeśli to uczynią. Rene powiadomiła swoich pacjentów, że ostatniego maja zamyka klinikę i że otworzy ją ponownie tylko na żądanie premiera.
Nowa fala listów zalała biura Ministra Zdrowia oraz premiera Ontario.
"Proszę, bardzo proszę Pana o pomoc w ponownym otwarciu kliniki pani Caisse - dla mnie to sprawa życia lub śmierci" - argumentowano w większości.
Kobieta pisząca ten błagalny list chorowała na raka żołądka. Od dwóch miesięcy, tj. od czasu rozpoczęcia kuracji ESSIAC®-iem czuła się lepiej, powrócił jej apetyt, jednak teraz, jak pisze, zastaje klinikę pełną ludzi, których Rene obawia się leczyć.
Pod naciskiem opinii publicznej premier Hepburn oraz minister Kirby poprosili Rene o ponowne otwarcie kliniki obiecując, że w stosunku do niej nowa ustawa nie będzie egzekwowana.
Pod koniec 1938 została wybrana Komisja, składająca się z sześciu lekarzy pod przewodnictwem Justice J.G.Gillanders, zaczynając swą pracę na początku 1939 r.(Członkami komisji zostali:R. C.Wallace z Kingston; R.E.Valin z Ottawy; E.A.Collins z Copper Cliff; W.J.Callahan z Toronto; George S.Young z Toronto.) Kilkuosobowa część Komisji została wysłana do Bracebridge, aby przeprowadzić rozmowy z pacjentami oraz przeegzaminować dokumenty kliniki. Towarzyszył jej dr B. L. Guyatt, gorący zwolennik Rene.
Na początku marca 1939 roku w Royal York Hotel w Toronto rozpoczęło się publiczne przesłuchanie. Rene wynajęła salę balową, aby pomieścić w niej 387 przybyłych dla jej poparcia pacjentów, jednak do przesłuchania Komisja wybrała tylko 49.
Oryginalna transkrypcja z pracy Komisji zaginęła z miejscowego archiwum, jednak Rene zachowała fotokopie stron 1243 do 1410, dotyczące ESSIAC® (do oceny Komisji dostarczono 18 eksperymentalnych środków).
Transkrypcja odtwarza dramat, jaki się wówczas rozgrywał. Pacjentów Rene przesłuchiwano jednego za drugim.
"Gdyby nie ESSIAC® i pielęgniarka Caisse, już bym dawno był pochowany"- brzmiało powtarzające się zeznanie.
"Mój lekarz uznał mnie za straconego" - wielu zapewniało Komisję. John Thornbury zeznał, że u jego żony Klary badania rentgenowskie wykazały prawdopodobieństwo raka żołądka, i że ważąc 32 kg była tak osłabiona, że do kliniki w Bracebridge musiano ją donieść. Pani Thornbury, obecna również, dodała, że waży teraz 48,5kg i że bez problemu wykonuje wszystkie czynności. (Kobieta ta osiągnęła wiek 91 lat - zmarła w 1975 roku).
Anna Bonar, u której rak macicy i jelita grubego zostały rozpoznane na podstawie biopsji przez doktora E. R. Shannon ze szpitala Św. Michała zeznała, że po naświetlaniu rak rozprzestrzenił się, a ręka spuchła do podwójnych rozmiarów, nabierając czarnego koloru. Tracąc 35 kg wagi, zdecydowała się na operację, jednak w ostatniej chwili zmieniła decyzję i udała się do Bracebridge. Po czterech miesiącach stosowania ESSIAC® odzyskała pełnię władzy w ręce, przybierając z powrotem na wadze 35 kg. John Tynon poinformował, że rak jelita grubego oraz odbytu stwierdzony został u niego przez czterech lekarzy: dr J. McDonald z Huntsville, dr Peter McGibbon i Dr Frazer Greig z Bracebridge oraz dr A. Ardagh z Orillia. Guz przebił ścianę pęcherza, dwukrotnie więc trafiał na salę operacyjną, w sumie tylko po to, aby się dowiedzieć, że nic więcej nie da się dla niego zrobić. W cztery lata po kuracji u pani Caisse przytył 17 kg i cieszył się dobrym zdrowiem.
Wciąż i wciąż Komisja kwestionowała jednak słuszność rozpoznań lekarskich przedstawianych przez pacjentów. Również część lekarzy w listach kierowanych do Stowarzyszenia Lekarzy I Chirurgów w Kanadzie odwoływała swe wcześniej stwierdzone na piśmie diagnozy. Zakładając, że jest to wynik czyjegoś nacisku, adwokat Rene, Edward Murphy powiedział: "Skoro ta sprawa (rozpoznania choroby) jest prowadzona tak niedbale, może należałoby powołać następną komisję, aby to wyjaśnić. Jeśli się mówi pacjentom, że mają raka, muszą oni być pewni, że tak właśnie jest".
W czasie pracy Komisji pacjenci opowiadali o okropnych przeżyciach spowodowanych poparzeniami w wyniku naświetleń. Prawie każdy z nich zeznał, że lekarze dawali im zaledwie parę miesięcy życia. Wielu trafiło do Rene z powodu nawrotu choroby, pomimo przebytych wcześniej operacji i naświetleń.
Jako dowód przytaczano zeznania lekarzy, oto jedno z nich: "Przy samym zakończeniu żołądka stwierdzono odmienną masę; RTG wykazuje jej bardzo szybki przyrost - za szybki do usunięcia. (Pacjent ten) będzie prawdopodobnie wymagał otwarcia pomiędzy żołądkiem a jelitami w celu przedłużenia życia".
Powyższe zaświadczenie zostało następnie potwierdzone przez doktora G. O. Dowsley w liście wysłanym do syna pacjenta. Pacjent nie zgodził się na operację i zaczął przyjmować ESSIAC®. Kolejne badanie przyniosło następującą opinię doktora Dowsley:
"Dla porównania, obecne RTG wykazuje bardzo widoczną poprawę w stosunku do zrobionych jakiś czas temu".
Dr Guyatt zeznał: - "Z satysfakcją stwierdzam, że pacjenci widziani przez mnie w Bracebridge z całą pewnością osiągali bardzo wiele". Podkreślając, że ma stosunkowo długą praktykę lekarską uważał, że przypadki raka tam widziane były bona fide (prawdziwe). "Nie powiedziałbym, że ESSIAC®- iem można całkowicie wyleczyć, ponieważ w przypadku raka być wyleczonym znaczy 25 lat bez nawrotu".
Tuż przed zakończeniem przesłuchań, przewodniczący Komisji zauważył: "Pani (Pielęgniarka Caisse) chciałaby, żebyśmy zatwierdzili jej specyfik na podstawie przypadków choroby pacjentów, nie informując jednak Komisji, cóż on zawiera ani nie uzasadniając jak i dlaczego działa, czyż nie tak?"
Murphy - (adwokt Rene): - "Dokładnie."
Valin - członek Komisji: - "Jeśli rzeczywiście ma pani lekarstwo na raka, czemu nie podzieli się pani nim z całym światem?"
Murphy: - "Żeby znowu robiono doświadczenia na świnkach morskich i myszach, jak to już było w przeszłości, a później stwierdzić, że ESSIAC® jest nieskuteczny? Idąc tą drogą zabrnęlibyśmy tylko w ślepy zaułek, podczas gdy wiadomym jest, że olbrzymia ilość ludzi jest zadowolona z wyników."
Young - członek Komisji: - "Chciałbym być jasno zrozumiany. O ile dobrze pojmuję, to w obecnej chwil pani Caisse odmawia komukolwiek używania jej preparatu oraz chciałaby utrzymać ten stan rzeczy w przyszłości?"
Murphy: - "Tak jest".
Przewodniczący: - "Powiedzmy, że wydam pozytywną opinię i złożę pod nią swój podpis, a później okaże się, że jest to tylko zwykła woda, a uzyskane efekty natury czysto psychologicznej, to czy nie będę wyglądał wtedy głupio? A jeśli są tam jakieś szkodliwe substancje, to tym bardziej będę wyglądał głupio."
Valin - członek Komisji: "Leczyć raka oznacza praktykować medycynę. Pani Caisse rzeczywiście jest uprzywilejowana. Nie sądzę, że w jakiejkolwiek innej prowincji w tym kraju wolno by jej było prowadzić klinikę i leczyć w niej pacjentów.Chcielibyśmy kontynuować pracę naszej Komisji, mając w przyszłości nieco kontroli nad przypadkami prowadzonymi przez panią Caisse - pacjenci mogliby być widywani przez wybranych członków Komisji, którzy by dokonywali ich całkowitego przebadania, sprawdzali słuszność diagnozy, prowadzili obserwację, a po upływie pewnego czasu sporządzili dokładne sprawozdanie. Uważamy, iż powinniśmy kontynuować nasze obserwacje w przyszłości, i to jest właśnie powodem, dla którego potrzebujemy recepturę".
W grudniu 1939 Komisja do spraw Raka ogłosiła swój tymczasowy raport:
W podsumowaniu stwierdza, że w przypadkach, gdzie rozpoznania dokonano poprzez biopsję, w jednym nastąpiło wyleczenie, w dwóch widoczna poprawa; przy rozpoznaniu RTG - również jedno wyleczenie całkowite i dwie poprawy. W rozpoznaniach klinicznych zanotowano dwa pozytywne przypadki oraz cztery poprawy. Według Komisji, trzy diagnozy były błędne, dziesięć spornych, cztery niepewne. Zaakceptowano jedenaście. Pięć innych przypadków zostało zapisanych na poczet wcześniejszego leczenia naświetlaniem. Pani Anna Bonar, której po naświetlaniu groziła amputacja ręki była wściekła dowiedziawszy się, że według Komisji właśnie naświetlaniu zawdzięcza swoje wyleczenie.
"Według naszej opinii załączone dowody nie prowadzą do konkluzji potwierdzającej dobroczynne działanie ESSIAC®-u jako leku na raka" - brzmiał końcowy werdykt Komisji.
"Aczkolwiek, jeśli w przyszłości pani Caisse życzyłaby sobie poddać jej preparat badaniom, załączając również jako dowód jego skład, wraz z próbkami, wówczas Komisja z całą przyjemnością podejmie się jego badań na warunkach wcześniej określonych".
Komentarz Rene na temat końcowej decyzji Komisji przytoczyły gazety:
"Komisja nie traktowała za wyleczenie ESSIAC®-iem takich przypadków, w których wcześniej zastosowano inny rodzaj terapii. Jestem zmuszona do leczenia wielu pacjentów przysyłanych do mnie przez lekarzy, gdy już wszystko, co oferuje współczesna medycyna , okaże się nieskuteczne. Nie wolno mi zajmować się chorymi bez oficjalnej diagnozy lekarskiej, i w większości przypadków lekarz nie wyda mi takiego zezwolenia dokąd nie ma pewności, że nic już nie da się zrobić".
Mimo wszystko, biorąc pod uwagę surowe warunki Komisji, Rene uważała, że wypadła dobrze. W końcu na 18 różnych preparatów dostarczonych do oceny jedynie jej otrzymał kredyt.
"Tak długo, dokąd na podstawie wyleczonych przeze mnie przypadków świat medyczny nie przyzna, że ESSIAC® ma wpływ na leczenie raka, nie zdradzę jego receptury. Jeśli to uczyni, podzielę się swą tajemnicą z całym światem", powiedziała Rene.
Po raporcie Komisji uzyskanie przez pacjentów pisemnej diagnozy, wymaganej przez Rene, okazywało się często trudne lub wprost niemożliwe do osiągnięcia. Chociaż Rene nigdy nie była oskarżona o naruszanie Ustawy Kirby'ego, obawiając się uwięzienia, w 1942 roku zamknęła klinikę. "Będąc na skraju wyczerpania nerwowego" przeniosła się wraz z mężem do North Bay, by po jego śmierci, w 1948 roku wrócić z powrotem do Bracebridge.
W 1952 roku otrzymała kilka pilnych listów z Rzymu od Godfrey'a A.P.V.Winter Baumgarten, w których prosił ją o zajęcie się Evą Peron, żoną dyktatora Argentyny. Pani Peron miałaby być wysłana pod nazwiskiem Evelyn Paro do Duluth w stanie Michigan, a Rene była poinformowana, jak skontaktować się z nią. Rene powiedziała nam, że nigdy tam nie pojechała. W archiwum Ontaryjskiego Departamentu Zdrowia znajdują się listy wskazujące, że w latach pięćdziesiątych Rene wciąż przyjmowała niewielką ilość pacjentów w swoim domu, a jej działalność była dyskretnie obserwowana przez Departament Zdrowia.
29 maja 1958 roku sekretarz Komisji d/s Raka, C. C. Telfer, w liście do Ministra Zdrowia Ontario, dr Mackinnona Phillips informował:
"Na zebraniu Komisji odczytano list Pani Caisse, pielęgniarki z Bracebridge, która wiele lat temu odmówiła wyjawienia receptury preparatu, którego kiedyś, a i teraz jeszcze używa, lecząc nim raka. Komisja nie uważa, że w związku z tym należałoby podjąć jakąś akcję, jednak informuje na wypadek, gdyby zechciał Pan powiadomić o tym także Stowarzyszenie" (Lekarzy i Chirurgów).
Listy od pacjentów i zwolenników Rene, adresowane do premiera Leslie Frost'a, przyniosły we wrześniu 1958 roku następującą odpowiedź:
"sprawy potoczyłyby się znacznie szybciej, gdyby mogła Pani skontaktować się z doktorem W. G. Brownem, zastępcą Ministra Zdrowia, i poprzez niego zaaranżować przekazanie Komisji szczegółów Pani leczenia, aby mogła ona dokonać dokładnej analizy stosowanych przez Panią metod".
W październiku 1958 roku Rene wysłała długi list do dr Brown. Oto jego fragmenty:
"Otrzymałam list od premiera Leslie Frosta, w którym sugeruje mi on spotkanie z Panem w sprawie ESSIAC®, mojego preparatu na raka. Dr McPhedran ze Stowarzyszenia Lekarzy wydał mi zakaz leczenia pojmując błędnie, iż praktykuję medycynę. Leczę ludzi, aby przekonać świat medyczny o korzyściach, które mogą osiągnąć pacjenci poprzez przyjmowanie ESSIAC®. 20 lat temu powiedziałam dr Banting, dr Noble i dr B.T. McGhie, że gdyby świat medyczny mógł dać mi chociaż trochę gwarancji, iż użyje tego środka w celu leczenia raka (klinicznie), dałabym im moją recepturę.
Nie mogli dać mi takiej gwarancji, a więc zdecydowałam, że skoro nie wiedzą, czego używam, nie będą w stanie mi go zabronić. Dlatego też nie ujawniłam swojej tajemnicy". Dalej w liście pisze:
"Mam człowieka, pana Schwartza z Oshawy, który zadzwonił do mnie w niedzielę. Powiedział, że od czasu, gdy osiem lat temu leczył się u mnie na raka kręgosłupa, był, i jest w doskonałym zdrowiu. Teraz mam przypadek - kobieta z North Bay, z rakiem piersi, z przerzutami pod ramieniem. Kobieta traciła władzę w ręce. Główny guz w piersi jest już zlokalizowany, zaczyna się zmniejszać; pacjentka może całkiem swobodnie poruszać ręką, nie czuje bólu, jest przestraszona, gdyż zakazano mi dalszego leczenia.
Cieszę się,że gdy dr McPhedran wysłał do mnie policjanta,aby mnie zaaresztował, nie miałam zbyt wielu pacjentów, którym musiałabym odmówić. Swoją klinikę zamknęłam wiele lat temu, lecz chorzy przychodzą do mnie do domu, błagając o pomoc, a ja nie mogę im odmówić. Teraz cała odpowiedzialność spada na kręgi medyczne. Ja muszę odmawiać pacjentom. Doktorze Brown, proszę nie współczuć mi, proszę współczuć tym wszystkim, którzy nie mogą skorzystać z dobrodziejstwa ESSIAC® jako leku na raka".
W styczniu 1959 roku dr M.B. Dymond, Minister Zdrowia Ontario, zapewnił R.J. Boyera, posła do Parlamentu z okręgu Bracebridge:
"Dr McPhedran zapewnia mnie, że Stowarzyszenie nie będzie prowadzić żadnych kroków bez uprzedniego kontaktu z moim zastępcą lub ze mną. Wywnioskowałem także, że mają oni nadzieję, iż działalność Pani Caisse może być kontrolowana poprzez obserwację jej, oraz że sankcje prawne nie będą kiedykolwiek konieczne".
W 1959 roku Ralph Daigh, wiceprezydent i dyrektor wydawniczy Fawcett Publications z Nowego Jorku przedstawił Rene lekarzom z Brusch Medical Centre w Cambridge, USA. Rene zaczęła tam pracować pod kontrolą 18 lekarzy, lecząc nieuleczalnie chorych na raka oraz dokonując testów na myszach.Lena Burcell, pacjentka doktora Charlesa Bruscha, cierpiąca na raka piersi z przerzutami do płuc oraz wysiękami w opłucnej, wykazała zadziwiającą poprawę. Znacznie poprawiły się jej możliwości oddychania, ustał też wysięk w opłucnej - istotne, ponieważ przed rozpoczęciem leczenia ESSIAC®-iem był on ciągły. John Cronin miał nieoperacyjnego raka prawego płuca, diagnoza była poparta biopsją. "W lipcu 1959 roku, po siedmiu tygodniowych zabiegach, zarówno ból w klatce piersiowej, jak i brak oddechu zanikły. Pacjent mógł teraz wspinać się po schodach bez widocznego wysiłku, powrócił także do ulubionego hobby - pływania".
Russel McCassey miał raka komórkowego prawego policzka, stwierdzonego poprzez biopsję. Po czterech tygodniach stosowania ESSIAC® chora tkanka zmieniła kolor z czerwonej na jasnoróżową, zmniejszając zdecydowanie swój rozmiar, zaobserwowano także zanikanie centralnego otworu owrzodzenia rakowego. Pod koniec września (pacjent zaczął przyjmować ESSIAC® w sierpniu) chora tkanka była całkowicie wyleczona, pozostała jedynie mała blizna w miejscu, w którym dokonano biopsji.
Dr Charles McClure, szef badań, oraz dr Charles Brusch, podsumowali po trzech miesiącach:
"U myszy wykazał (ESSIAC®) zdecydowany zanik mas oraz zdecydowaną zmianę w budowie komórek. Klinicznie, u pacjentów cierpiących na patologicznie udowodnionego raka, redukuje ból oraz powoduje zahamowanie przyrostu (guza); pacjenci przybrali na wadze i wykazują poprawę ogólnego stanu zdrowia".
Te tylko trzy miesiące trwające testy oraz dowód Pani Caisse w postaci wielu pacjentów, którym pomogła w czasie minionych 25 lat, przekonał lekarzy z Brusch Medical Centre, że ESSIAC® ma zasługi w leczeniu raka.
Lekarze nie twierdzą, że ESSIAC® może wyleczyć całkowicie, ale są przekonani, że przynosi pożytek. Całkowicie nietoksyczny, jest podawany zarówno doustnie, jak i domięśniowo".
Podczas pobytu Rene w Brusch Medical Centre dr McClure rozesłał kwestionariusze do niektórych z jej byłych pacjentów. Otrzymał zadziwiającą ilość odpowiedzi, wszystkie w pełni potwierdzone:
Norman Thompson - leczony 20 lat temu. Bez nawrotów. Żyjący i zdrowy w 1959 roku.
Clara Thornbury - leczona 22 l.temu,żyjąca,zdrowa,wiek-75 l.(pacjentka zmarła w 1975 r.w wieku 91l.).
D. H. Laundry - leczona 11 l. temu. Wiek - 78 lat w 1959 roku.
E. Nellie McVittie - leczona 23 lata temu. (Wiek - 65 lat w 1959; żyjąca i ciągle korespondująca z Rene)
Wilson Hamel - leczony 31 lat temu. W dalszym ciągu żyjący (w 1976 roku).
John McNee - leczony 30 lat temu. Wiek - 91 lat w 1959 roku.
Jack Finley - leczony 20 lat temu. Wiek - 60 lat w 1959 roku.
Lizzie Ward - leczona 14 lat temu. Wiek - 43 lata w 1959 roku.
H. Stewart - leczona 17 lat temu. Wiek - 76 lat w 1959 roku.
Eliza Veitch - leczona 18 lat temu. Wiek - 76 lat w 1959 roku.
Fred Walker - leczony 20 lat temu. Wiek - 72 lata w 1976 roku.
Kilku z wcześniejszych pacjentów do dziś koresponduje z Rene.
Dr Philip Merker z Memorial Sloan - Kettering Cancer Center (jeden z najbardziej prestiżowych instytutów badawczych na świecie) dokonując porównania wyników badań i testów przeprowadzonych w jego laboratorium na myszach, zauważył wyrazne zmiany patologiczne u tych, którym nie podawano ESSIAC®. Zarówno dr Merker, jak i National Cancer Institute byli bardzo zainteresowani testowaniem ESSIAC®, upierali się jednak przy otrzymaniu jego receptury. Odmowa Rene spowodowała łatwe do przewidzenia zakończenie.
Prace w Brusch Centre dobiegły końca, gdy laboratorium dostarczające myszy z zaszczepionymi ludzkimi komórkami raka oraz dokonujące autopsji przysłało następujące pismo:
"Z oczywistych względów nie możemy wysłać raportu w zarysie wcześniej sprecyzowanym. Z przykrością informujemy również, iż z powodu trudności technicznych nie będziemy mogli kontynuować naszej współpracy również w przyszłości"
Rene czuła, że określone koła wywarły nacisk na laboratorium, aby zakończyło współpracę z nią. Gdy American Medical Association zakazało lekarzom stosowania nie zaaprobowanych przez nie środków, ilość chorych do badań zdecydowanie spadła i Rene wróciła do Bracebridge (ciągle ze swoim sekretem), a zarazem i do punktu wyjścia. W Bracebridge Rene przeprowadziła się do mniejszego domu.
"Straciłam na zawsze nadzieję, że moja praca będzie kiedykolwiek doceniona, po przeprowadzce wyrzuciłam na śmietnik 27.000 ampułek z ESSIAC®"- powiedziała nam. Myśl o 27.000 ampułek z preparatem, który prawdopodobnie leczy, ścisnęła nas za serce. Czy byłoby możliwe, aby główne założenie jej całego życia - "pomoc cierpiącej ludzkości", wzięło górę nad utrzymywaniem w głębokiej tajemnicy składu ESSIAC®
W 1973 roku zdecydowała się na następny krok. Napisała do Sloan - Kettering, przypominając o wcześniejszych zainteresowaniach ESSIAC® ze strony doktora Merkera. Dr Chester Stock, wiceprezydent oraz dyrektor do spraw administracyjnych i naukowych wyraził zgodę na rozpoczęcie testów na myszach, po uzyskaniu od Rene preparatu.
Przez następne trzy lata Rene wysyłała wymagany materiał, który stosowano na myszach z komórkami rakowymi pochodzenia zwierzęcego. Rene była przekonana, że będą to ludzkie komórki raka i zaczęła być podejrzliwa co do metod oraz wyników badań. Coraz bardziej przekonana, że serum nie było przygotowywane według jej wskazówek, oraz że niezadawalające wyniki badań w rzeczywistości nie pochodziły z laboratorium Sloan - Kettering, w 1976 odmówiła wysyłania im dalszego materiału oraz zerwała umowę z doktorem Stock.
Podczas naszej wizyty w Sloan - Kettering dr Stock objaśnił, że myszy zaszczepione rakiem pochodzenia ludzkiego muszą być uprzednio bardzo napromieniowane, dlatego też rezultaty badań bywają często nieprzekonywujące. Na przestrzeni lat Sloan - Kettering przetestował 30.000 złożonych i 75.000-100.000 naturalnych substancji. Wyniki uzyskane z ESSIAC® nie były zachęcające, jednak według dr Stock wynikało to z określonych różnic pomiędzy badanymi gatunkami, nie wykluczając, że ESSIAC® mógłby być skuteczny w przypadku raka u ludzi.
Materiał, który Rene mu wysłała miał 25 l. i tylko jedno zioło, w postaci szczepionki, było użyte w testach z myszami. Rene nigdy nie wysłała mu ani kompletnej receptury, ani też pozostałych składników.
W lutym tego roku dr Stock powiedział magazynowi Homemaker`s, że gdyby Rene podała mu kompletną recepturę preparatu, aby mógł stosować szczepionkę wraz z doustnie stosowanym środkiem, chciałby kontynuować badania w przyszłości. Odmowa ze strony Rene była natychmiastowa i pomimo naszego ponaglania jej w czasie następnych kilku tygodni, nie uległa zmianie. Uważała za bezowocne kontynuowanie badań na myszach; chciała, by ESSIAC® podawać ludziom, lub przynajmniej zwierzętom z ludzkimi komórkami raka. Poza tym nie wierzyła, że Sloan-Kettering mógł przygotować odpowiednio materiał:
"Ostatnim razem zamrozili go"- mówiła z pretensjami. "Równie dobrze mogli wstrzykiwać wodę destylowaną".
Odnośnie wysłania im receptury wyraziła się , że jest to całkowicie wykluczone.
W marcu tego roku byliśmy przekonani, że jeżeli teraz w jakiś sposób nie znajdziemy szansy dla ESSIAC®, zaginie on ostatecznie.
Rene gorąco pragnęła opatentować ESSIAC® (jak to już uczyniła z tabletkami, które od lat stosowała przy leczeniu kłopotów z prostatą), jednak z powodu słabego zdrowia było wprost niemożliwe rozpoczęcie przez nią działań związanych z patentem oraz przebrnięcie przez gąszcz administracyjnych przepisów. Aby uzyskać zezwolenie na nowy lek, wydawane przez Wydział Ochrony Zdrowia przy Ministerstwie Zdrowia, należy przeprowadzić intensywne badania toksykologiczne oraz testy na zwierzętach - proces ten zajmuje zazwyczaj około 5 lat. National Cancer Institute, jednakowoż, jest upoważniony do rozpoczęcia dokładnie kontrolowanych testów klinicznych na pacjentach, jeśli istnieje pewność, że badany środek jest nietoksyczny. W nadziei, że uda nam się przyspieszyć proces przejścia ESSIAC® przez biurokratyczną dżunglę w drodze do rejestracji, unikając zarazem straty czasu, zaoferowaliśmy ustanowienie zarządu reprezentującego Rene we wszystkich interesach z rządem, Instytutem Raka lub firmami farmaceutycznymi; Rene wyglądała na zachwyconą tym pomysłem i wysunęła nawet kilka sugestii.
Wspólnie naszkicowaliśmy ogólny zarys projektu, przedstawiliśmy go Rene, uzupełniając później jej uwagami, i przekazaliśmy firmie prawniczej w celu nadania ostatecznego kształtu. Tłumacząc z języka prawniczego stwierdza się w nim, iż Rene mogłaby udostępnić ESSIAC® na następujących warunkach: ESSIAC® pozostaje pod jej kontrolą i nadzorem do końca życia, po jej śmierci przechodzi pod kontrolę zarządu; zarząd użyje wszystkich swoich sił, aby opatentować ESSIAC®; kompletna receptura ESSIAC® będzie przechowywana w sejfie, otwieranym jedynie w obecności Rene lub osoby przez nią wskazanej oraz prezesa zarządu; zarząd dokona wszelkich starań , aby doprowadzić do oficjalnego uznania ESSIAC® oraz rozpoczęcia badań pod kontrolą Rene, a także prowadzić będzie negocjacje kontraktów w jej imieniu.
W chłodny, marcowy dzień, pełni nadziei przyjechaliśmy z towarzyszącym nam adwokatem do Bracebridge. Rene, jak zawsze obwieszona biżuterią, przywitała nas uprzejmie, aby po chwili zacząć wyrażać swe obawy w stosunku do zarządu. Zapewniliśmy ją, że oprócz niej żaden jego członek nie będzie odnosił najmniejszych korzyści finansowych, i że może wyznaczyć kogo chce na swego doradcę.Ponieważ nikt z jej rodziny nie nadawał się do tego, zaproponowaliśmy, że może doktor Charles Brusch lub jego syn (wykładowca medycyny na Harvardzie) mogliby się zgodzić. Rene zdawała sobie sprawę, że musi ujawnić recepturę, zanim będzie ją można opatentować, dlatego też wciąż zachowywała rezerwę.
Zaproponowała, żeby się czegoś napić i porosiła nas o przygotowanie drinków. Szperając w kuchni i w lodówce w poszukiwaniu daiquiri, odkryliśmy małą, pustą brązową butelkę ze słowem ESSIAC® nabazgranym na plastrze. Słoik z czymś, co wyglądało jak zimna herbata, lecz miało napis zioła, stał sobie w jak najlepszej zażyłości obok daiquiri.
W atmosferze jak na pogrzebie, rozmowa nie kleiła się, była sztuczna. Jeden przez drugiego przekonywaliśmy Rene (sami wierząc w to gorąco), że z powodu jej nieprzejednanych podejrzeń w przeszłości straciła wiele okazji. Prędzej czy później, musi zaufać komuś, inaczej ESSIAC® będzie stracony dla "cierpiącej ludzkości", której tak bardzo chciała pomóc. Wewnętrznie czuliśmy, że nasza sprawa, i ESSIAC®, jest jednak stracona. Przy pożegnaniu Rene obiecała przemyśleć wszystko jeszcze raz.
Po dwóch dniach zadzwoniła aby powiedzieć, że nie zgadza się z projektem powołania zarządu. Parę dni później zawiadomiła nas, że aczkolwiek dr Brusch zapewnił ją, iż jego syn byłby rad zostać jej doradcą w zarządzie, to ona wciąż nie chce przekazać receptury adwokatowi, aby mógł on rozpocząć działania w związku z patentem.
"Co stanie się z ESSIAC® - zapytaliśmy najbardziej taktownie, jak to możliwe, - gdy pani umrze?
"Zapisałam go pewnym ludziom w swoim testamencie" - odpowiedziała dodając, że osoby te są wpływowe i mają władzę. "Będą w stanie coś zrobić".
"Czy ci "pewni ludzie" wiedzą o ich "spadku" i czy zdają sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka ciąży na nich w związku z ESSIAC® ?"
"Oni o niczym nie wiedzą" - odpowiedziała Rene. Zasugerowaliśmy wobec tego, aby ich natychmiast o tym powiadomić i puścić w ruch koło maszyny biurokratycznej. Jeśli ESSIAC® może rzeczywiście pomóc chorym na raka, dotychczasowa strata czasu jest wprost żałosna.
Rene powiedziała, że pomyśli o tym.
* * *
Tragiczna i pełna gorzkiej ironii jest opowieść o ESSIAC®. Początkowo - zwykła, ziołowa mieszanka, której tajemnicą Indianin podzielił się rozumiejąc, że dobrodziejstwo Stwórcy należy do wszystkich; w rękach bardziej wyrafinowanych ( i rzekomo bardziej "cywilizowanych") healerów stał się celem obrzydliwej walki o posiadanie i władzę.
Być może lekarstwo na raka leży gdzieś w przeszłości, w zapomnianej przez nas pokorze i niewinności.
Być może pewnego dnia Indianie znów wskrzeszą tajemnicę swoich mędrców, dzieląc się nią z nami raz jeszcze.
Być może ta historia posłuży jako "katalizator"; jeśli tak, nasz wysiłek nie był daremny.
OD WYDAWCY:
W 1977 roku, rok przed swą śmiercią, Rene Caisse przekazała recepturę ESSIAC® kanadyjskiej firmie Resperin Corporation.
HOMEMAKER'S MAGAZINE - JULY/AUGUST 1977
Szukane frazy:
rak piersi, rak płuc, rak jelita, astma oskrzelowa, łuszczyca, cukrzyca, prostata, osteoporoza, zaparcia, rak szyjki macicy, rak węzłów chłonnych, walka z rakiem, stwardnienie rozsiane, suplementy diety, sklepy zielarskie, medycyna ludowa, brodawczak płasko nabłonkowy
|
 |